5…

Mam nadzieję, że uda mi się opublikować ten wpis, zanim padnę gdzieś obok laptopa. Wzięłam swoje leki nasenne (spokojnie, dawka jest „standardowa”) i czuję jak już powoli odpływam. Mój nastrój w ciągu dnia się nie zmienia – nie jest ani lepszy, ani gorszy. Dni przestały mieć jakieś bardziej charakterystyczne odcienie. Wszystko ma jednolity kolor szarej brei. Polubiłam chyba tylko moje wizyty u dentysty. Zwłaszcza moment, gdy kobieta znieczula mi szczenę. To przyjemne uczucie odrętwienia…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>